SJSI

RSS
Dane kontaktowe:
e-mail: kontakt@sjsi.org
LOGOWANIE
Zarejestruj się

EUROSTAR 2017 KOPENHAGA – DZIENNIK PRELEGENTA. CZĘŚĆ III

WSTECZ

Dzień 3 – The Big Day!

Środa była dla nas Tym Wielkim Dniem. Marta miała już doświadczenie przed tego typu wymagającą widownią, ja natomiast właśnie dzisiaj miałem po raz pierwszy wystąpić przed zagraniczną publicznością, w niekoniecznie znanej im formie panelu dyskusyjnego i w całości po angielsku. No cóż – do odważnych świat należy! ;-).

Żeby nie czekać w napięciu na wystąpienie, postanowiłem  już od rana ćwiczyć zdolności oratorskie i wystąpić na wspomnianym wcześniej SoapBoxie. Mając za sobą trzy lata doświadczeń z WrotQA, zdecydowałem się opowiedzieć o rozkręcaniu własnego local testing community, wspierany również przez obecnych kolegów i koleżankę z KraQA. 10-minutowy standu-up nie przeszedł bez echa, bo miałem później okazję porozmawiać z jedną osobą, chcącą podobne wydarzenia rozkręcić w swoim mieście – do kogoś więc trafiło! W podziękowaniu za wystąpienie dostałem gadżet o swojsko brzmiącej nazwie: “Wallet ninja” :-).

Moje wystąpienie w strefie SoapBox. Autor: Marta Firlej

W podziękowaniu wielofunkcyjny gadżet “Wallet ninja”. Autor: Łukasz Pietrucha

Przechodząc do meritum: na naszym panelu dyskusyjnym pojawiło się około 40-tu osób. Nie są to porywające tłumy, ale za to dyskusja była bardzo ożywiona i właściwie zabrakło nam czasu, żeby ją porządnie dokończyć. I o to właśnie chodziło! Zasialiśmy w głowach obecnych nieco powodów do refleksji i zadumy na temat społecznej odpowiedzialności testowania. Nie bez znaczenia było wsparcie, udzielone przez naszą amerykańską koleżankę z Disneya – w końcu w USA tego typu problemy stawiane są absolutnie na pierwszym miejscu, skutkując wręcz powołaniem specjalnych komórek w organizacjach do obsługiwania wszelkich wątpliwości/problemów w temacie.

Marta Firlej oraz Łukasz Pietrucha podczas prowadzonego przez nich panelu dyskusyjnego. Autor: nieznany

Jak wspominałem na samym początku, w środę miałem też okazję wystąpić w jeszcze jednej roli, tzw. “Trak Chair”, czyli w naszym języku kogoś na kształt konferansjera/moderatora. Podczas EuroSTAR jest to zorganizowane w bardzo ciekawy sposób, mianowicie moderatorzy wybierani są na zasadzie wolontariatu spośród uczestników, a ich zadaniem jest po prostu zapowiedź jednego bądź kilku wystąpień innych prelegentów. Organizatorzy oferują bardzo duże wsparcie – widać, że nie od dziś praktykują taki właśnie sposób moderowania konferencji i sprawdza się to w stu, a nawet dwustu procentach! Przed konferencją dostajemy informację do których prelekcji nas przydzielono, otrzymujemy również wszelkie dane prelegenta, a także jednostronicową ściągę z listą naszych obowiązków jako moderatora, wraz ze wskazówkami gdzie szukać pomocy w razie jakichkolwiek problemów. Osobiście zapowiadałem m.in. jedno z najciekawszych wystąpień, traktujące o testowaniu… lotniska!

Ufff… dużo tekstu, ale to właśnie trzeciego dnia działo się najwięcej i nawet się nie zorientowałem kiedy minął. Czas się było powoli żegnać – niestety przegapiłem zapisy na największą i najbardziej huczną z imprez podczas wszystkich tych dni, dlatego mogłem tylko o niej posłuchać i obejrzeć zdjęcia :). Miało to swoje plusy – mogłem wstać wyspany następnego dnia i udać się na samolot powrotny do Wrocławia… :).

Podsumowanie

Ekipa EuroSTAR ma za sobą 25 lat doświadczeń w organizacji tego wydarzenia – to widać i czuć na każdym kroku. Wiele elementów jest przemyślanych i dzieje się według sprawdzonych schematów, dzięki czemu ani przez moment nie można poczuć się zagubionym, nawet jeśli jest się “świeżakiem”. Konferencja okraszona jest sporą liczbą wydarzeń towarzyszących – praktycznie każdego dnia ma miejsce jakieś spotkanie integracyjne. To ważne przede wszystkim dlatego, że daje wiele okazji do networkingu. Z rzeczy, co do których można mieć pewne zastrzeżenia: jak na imprezę tej rangi rozczarowujący jest brak pytania o preferencje żywieniowe (co z uczulonymi?!) oraz brak oznaczeń poziomu zaawansowania wystąpień. Nie do końca jasne są też oznaczenia na identyfikatorach (być może nie sprawiają problemu stałym bywalcom, ale – jak pokazała sonda podczas otwarcia – tych jest mniej niż 30%).

Natomiast z drugiej strony, co aż bije po oczach, to zewsząd pozytywna atmosfera, otwartość wszystkich uczestników (również prelegentów) i chęć do nieustających rozmów. Można tę atmosferę śmiało porównać do meetupowej, tylko w ogromnej skali.

Jak widać, mimo lat doświadczeń drobnych błędów nie sposób się ustrzec (w końcu bezbłędne przedsięwzięcia nie istnieją – wiedzą to chyba wszyscy testerzy, prawda? ;)), nie wpływają one jednak znacząco na odbiór konferencji, którą osobiście jestem zachwycony. Uważam jednak, że cena wejściówek jest zawyżona (nie jestem zresztą w tej opinii osamotniony) – można by pomyśleć nad rezygnacją na przykład z drogich lokalizacji, obniżając tym samym koszty. Niemniej postaram się w przyszłości ponownie zawitać na EuroSTAR, ponieważ pod wieloma względami jest to bardzo pouczające doświadczenie: mamy okazję przyjrzeć się konferencji pod kątem organizacji, rozwinąć kontakty zagraniczne oraz oczywiście wziąć udział w bardzo ciekawych wystąpieniach. Polecam brać udział w CFP lub próbować się tam dostać innymi drogami, aby zaprezentować również polską myśl testerską.

Łukasz Pietrucha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.